|
Codzienna porcja dowcipów - strona 332 wstecz<< >>dalej- Jak masz na imię?? - Joanna. - Jo Andrzej, tyż ze wsi.
Kiedy Trabant osiąga prędość maksymalną? - Podczas holowania.
Jasiu do mamy: - Masz śliczne loki mamo! - To nie loki synku, to fale! - O! To tatuś ma na głowie... plażę!
Pewna kobieta poszła do wróżki i ta powiedziała jej, że przyczyni się do śmierci wielu ludzi. Przerażona kobieta wyszła na ulicę, patrzy a tam ciężarówka jedzie prosto na małego chłopca, który wybiegł na ulice. Kobieta pomyślała: - Może zginę, ale nie przyczynię się do śmierci milionow a uratuje jedno życie. Rzuciła się pod ciężarówkę odpychając chłopca i zginęła. Zobaczył to policjant, podbiegł do chłopca, ktory się rozplakał i pyta: - Nic ci nie jest mały? Gdzie mieszkasz? Jak się nazywasz? - Adolf Hitler, proszę Pana.
Roztargniony profesor pyta swoja sekretarkę: - Czy była pani wczoraj w teatrze? - Nie, panie profesorze, wieczór spędziłam w łóżku... - Tak, tak... No i co? Dużo było ludzi?
Maż wraca od lekarza i mówi, że zostało mu tylko godz. życia. Kocha się więc z żoną, wspaniale namiętnie. Po kilku godzinkach mąż ponowienie przytula się do żonki i mówi: - Może jeszcze raz kochanie... pozostało mi tylko godzin... Żonka coć tam odburknęła, ale nic z tego. Ponownie za kilka godzin ta sama sytuacja, ale żonka nie daje za wygraną, tłumacząc mu, że dopiero co się kochali. Po następnych kilku godzinach, on znów usiłuje przytulić się i prosi: - No... może tym razem kochanie... pozostało mi tylko godziny... Na co żonka już zirytowana tym jego marudzeniem, odwraca się i mówi: - Słuchaj... ja muszę rano wstać do pracy, a ty nie...
Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem? - Tak długo aż się muszka ze szczerbinką zgra.
Ogłoszenie: "Kucharza - tytana pracy" Maxim');
Jurand nie rzucić się na Krzyżaków, gdyż tymczasem bił się z myślami.
Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi: - Przykro mi to mówić, ale pozostało panu miesiące życia... - Boże drogi!!... wie pan, bez urazy ale chce zasięgnąć jeszcze jednej opinii... - Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też brzydki...
W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi: - Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką. - Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie! - Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam!
- Baco, co robicie? - Uwozom! - Na co? - Cobyk nie spod!
Pani na lekcji biologii pyta się dzieci: - Z czego składa się serce? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i z dwóch nóżek. Nauczycielka: - Jasiu, jesteś pewien, że serce ma nóżki? - Tak, słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki. rafal');
Pani mówi dzieciom żeby ułożyli kilka zdań o ptakach. Jasiu się zgłasza i mówi: - Tato przyszedł nawalony jak szpak, wyrżnął orła, poczym puścił pawia, aż mu dwa gile z nosa wyszły i poszedł dalej pić na sępa ola');
- Coś się pan tak pchasz na chama? - A bo to człowiek widzi na kogo się pcha...
Czterech rabbich prowadziło dysputę teologiczną. Ponieważ nie mogli dojść do porozumienia, zrobili głosowanie. Głosowanie zakończyło się stanem :. Rabbi, który przegrał w głosowaniu zaczął modlić się do Boga: - Panie mój! Wiem, że mam rację a serce moje jest czyste. Pokaż im jakiś znak, żeby wiedzieli, że racja jest po mojej stronie... I faktycznie w jednej sekundzie na niebie pojawiła się ciemna chmurka. - Widzicie! - krzyczał ten, który się modlił. - Oto jest znak od Pana! To ja miałem rację... Jednak pozostali trzej powiedzieli, że to tylko zwykła chmurka i to na pewno nie jest znak od Pana. Wtedy rabbi zaczął modlić się jeszcze raz: - Panie mój! Tak bardzo Cię proszę... Daj nam większy znak, na potwierdzenie mych słów... Na niebie pojawiło się jeszcze kilka ciemnych chmurek i nagle strzelił piorun. Trafił on w drzewo oddalone od rabbich jakieś m. Wtedy rabbi, który się modlił powiedział: - Widzicie! Pan znowu do nas przemówił! Na co jeden z rabbich odpowiedział mu: - No to co, że Pan Ci odpowiedział. Nadal my mamy rację, bo jest :!
Załamany Indianin pyta swojego wodza: - Dlaczego nasze imiona są takie brzydkie? - Brzydkie? Nie podoba ci się imię twojego syna: Sokole Oko? No, podoba mi się. - A mię brata: Ryczący Niedźwiedź? No, podoba mi się... - To nie zawracaj mi głowy, Śmierdzący Mokasynie! krzysiu');
Lecim na Szczecin bo na Radom Kurwy jadä rudy');
|