|
Codzienna porcja dowcipów - strona 333 wstecz<< >>dalejPodczas pobytu w zoo, dziadek wskazując na klatkę z kangurami, mówi: - Patrz Jasiu to są kangury, czyli mieszkańcy Australii. - Jasny gwint! Przecież za takiego wyszła siostra Michała.
Na środku parkowej alejki stoi młody policjant i płacze. Przechodzień pyta go, czy może pomóc. - Ach, proszę pana, zgubił się mój pies patrolowy. - Nie ma się pan czym przejmować. Z pewnością znajdzie sobie drogę na posterunek. - Tak. On na pewno, ale ja?
- Muszę dostać podwyżkę - mówi pracownik do szefa - trzy inne firmy nie dają mi spokoju. - Co to za firmy? - Elektrownia, gazownia i telekomunikacja.
Policjanci zatrzymują dresiarza: - Imie? - Jan. - Nazwisko? - Kowalski. - Adresik? - Nówka Adidasa!
Wczesnym popołudniem idzie juhas na halę. Patrzy, idzie Maryna. Dogonił dziewczynę i pyta: - Maryna, oddałabyś się tu i teraz, ale tak jak bym chciał, za zł? - Nie, za nie. - Maryna, a za zł oddałabyś się, ale tak jakbym chciał?? - Nie zawracaj głowy chudzino, za zł też nie!! - Maryna, ostatni raz! Oddałabyś się, ale tak jakbym chciał, za zł? - Jontek, a jakbyś chciał? - Na kredyt!
Dom stoi w płomieniach, a mały Jasiu dzwoni do kolegi: - Cześć, Tomek. U mnie jest pożar! A u ciebie?
Na budowie majster do jednego z robotników: - Co ci zrobił ten ślimak, że go rozdeptałeś? - Cały czas za mną chodził.
Przychodzi facet do psychologa. - Panie doktorze... - mówi. - Miałem dziwny sen. Śniła mi się moja matka, która stała odwrócona do mnie tyłem. Kiedy się obróciła, okazało się, że ma pana twarz. Obudziłem się zlany zimnym potem. Nie mogłem zasnąć, więc wypiłem puszkę coli i pobiegłem do pracy. Panie doktorze, mógłby mi pan wytłumaczyć znaczenie mojego dziwnego snu? Psycholog myśli przez chwilę, notuje coś w swoim notesie, po czym mówi: - Puszka coca-coli? I to ma być śniadanie, młody człowieku?
Co to jest ? Nie jędzą, nie piją a rosną? - Ceny.
Kierowca hamuje na widok pieszego który nagle wszedł na jezdnię. - Mógłby pan uważać! - Ja mam uważać? Kto dał panu prawo jazdy? - Jestem bardzo dobrym kierowcą, jeżdżę już lat samochodem... - Ja też nie jestem początkującym. Chodzę już od lat.
- Dlaczego żona sołtysa w Wąchocku kupiła sobie pralkę automatyczna? - Na czymś ta balię trzeba postawić, no nie?
The Prodigy przyjechało z koncertami na Litwę. Wysiadają z samolotu patrzą a tu parka ubrana na ludowo wita ich chlebem i solą. Schodzą po schodkach na płytę lotniska i wokalista mówi: - No tak to nas jeszcze nikt nie witał. Pochyla się nad solą zatyka dziurkę palcem a drugą wciąga...
Dlaczego w Wąchocku na dyskotece tańczy się w kapciach? - Żeby nie zagłuszać muzyki z sąsiedniej wsi.
Czym się różni saper od elekrtyka? - Właściwie to niczym , bo i saper i elektryk myli się tylko raz... ale elektryk jeszcze przed śmiercią zatańczy
CO to jest zielone i na kółkach? Zaba... kółka były dla zmyły;-) aleksandrad');
Pewien zmęczony podróżą rodak wynajmuje nocleg w hotelu Saskim" w Warszawie. Lojalny recepcjonista uprzedza gościa, iż drugie łóżko w dwuosobowym pokoju zajmuje pewien pan", z wiadomymi skłonnościami". Więc on osobiście odradza. Ech, ci mi tam odburkuje zmęczony podróżny. Jakoś tam sobie z nim poradzę. Noc minęła spokojnie. Kiedy jednak rankiem podróżny przystępuje do porannej toalety, goląc się i myjąc przed lustrem, jego wspołlokator okazuje się dość zaborczy: obcałowuje go, obejmuje ramionami i bez żenady od tyłu" zdejmuję, spodnie od piżamy. Nasz gość bez słowa machnął do tyłu brzytwą trzymaną w ręku, a potem zadzwonił po pokojówkę. Słucham pana? Dla tego pana poproszę o bandaż wskazuje swego niefortunnego adoratora. A dla mnie korkociąg.
wieczorem: - Baco?! Potrzebujecie drewno? - Nie Nazajutrz baca wstaje patrzy: Drewna nie ma!
wpada mucha do restauracji i krzyczy : Kelner!!! szybko gówno na ciepło, tylko nie za dużo cebulki żeby z pyska nie śmierdziało. milka');
|