|
Codzienna porcja dowcipów - strona 63 wstecz<< >>dalejKapral szkoli szeregowców: - Woda wrze w temperaturze stopni. - A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze stopni! - Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając coś w swoim notesie. - Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze stopni, a stopni to kąt prosty!
W biurze pyta kolega kolegę: - Co wycinasz z gazety? - Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie... - I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem? - Schowam do kieszeni!
- Czy byłaś uprzejma dla syna szefa? pyta matka blondynkę. - Oczywiście! On powiedział: Proszę, zróbmy to, a ja się zgodziłam.
- Co pana do mnie sprowadza? - pyta lekarz pacjenta. - Jestem homoseksualista, panie doktorze. - Ach! A ja taki nie ogolony.
Elzunia');
Po czym poznać, że blondynka pisała na komputerze? - Po śladach korektora na monitorze.
Żona, robiąc mężowi awanturę wypomina mu wszystkie jego przewiny i wady, na koniec mu wyrzucając: - ... i pensję też masz małą!!
Ojciec do syna: - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny!
Lekcja przysposobienia obronnego. - Które krwotoki są groźniejsze: zewnętrzne czy wewnętrzne? - Wewnętrzne. - A dlaczego? - Bo trudniej pacjenta obandażować.
W wojsku kapral zwraca się do rekrutów: - Z problemami przychodźcie do mnie jak do ojca. Na to jeden z żołnierzy: - Tato, pożycz mi wieczorem samochód!
Masztalski przez cale długie życie był pod pantoflem żony i teściowej. Jak po jego śmierci otworzyli testament, to pisało tam tak: Moja pierwszo wola..."
Wstawiony gość obserwuje orkiestrę. W końcu podchodzi do puzonisty i mówi: - Panie, ja jestem niezły ślusarz, to sie kurna musi dać rozłączyć!
W parku na ławce całuje się i pieści młoda para. W pewnym momencie odsuwają się od siebie, bowiem w pobliskich krzakach on zauważa mężczyznę który daje jakieś znaki jego partnerce. - Wyniesiesz się stąd, ty zboczeńcu?! - wykrzykuje amant. - Proszę się nie denerwować - mówi grzecznie intruz - ja tylko daję żonie znaki, że nie mam kluczy i nie mogę dostać się do naszego mieszkania.
Nauczycielka do Jasia: - Jak jest klasówka, to ciebie nigdy nie ma w szkole z powodu choroby babci! - Proszę pani, ja też podejrzewam, że babcia symuluje! Paulina');
Co dziś będzie na obiad? - pyta żołnierz kucharza. - Jeszcze nie wiem. - Obiad ma być za pół godziny, a ty nie wiesz co ugotować?! - Bo my nazwy nadajemy dopiero wtedy, gdy potrawy są już gotowe.
Króliczek kupił sobie pornola i zaprosił wszystkich mieszkanców lasu oprócz konia. Koń zaciekawiony wchodzi na drzewo i patrzy a tam w domku przyjaciele oglądają pisemko. Nagle z domku wychodzi króliczek i mówi: - Idę sobie zwalić konia! A koń na to z drzewa: - Nie, nie, sam zejdę!
Nauczycielka zwraca się do uczniów: - Pamiętajcie dzieci, zawsze trzeba słuchać rodziców! - No to chyba mam problem - wzdycha Jasiu. - A to dlaczego? - pyta nauczycielka. - Bo moja mama śpiewa w zespole disco polo.
- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.
Na przerwie Jaś podchodzi do nauczyciela: - Ja nie chcę pana straszyć, ale mój tata powiedział mi wczoraj, że jeśli jeszcze razdostanę uwagę do dzienniczka, to ktos tu pożądnie dostanie w skórę! eeewelka');
|